Przemówienie



Przemówienie Ojca Yves-Marie Legrain, Międzynarodowego Ojca Duchowego na Międzynarodowym Zgromadzeniu w Chevremont
30 sierpnia 1998


Drogie Małe Dusze,

Z wielką radością patrzę dzisiaj na was, wiernych, obecnych na naszym corocznym spotkaniom, które jest naznaczone wezwaniem Ojca świętego, aby rok 1998 był poświęcony Duchowi Świętemu. Przewodniczący Legionu przypomniał myśl wybraną na ten dzień ("bądźcie ubodzy, moi wybrani, w opuszczeniu, by Duch święty, nie napotkał na żadną przeszkodę, przychodząc do was, by w was zamieszkać", orędzie z 8sierpnia 1992).

Ta myśl jest echem słów Jezusa w Ewangelii, gdy, wszedłszy na górę, mówi do swych uczniów: "Błogosławieni ubodzy w duchu, bo do nich należy Królestwo Niebieskie" (Mateusz 5,3). W pierwszym błogosławieństwie zawarty jest duch błogosławieństw, którym jest Duch święty. Jezus zaprasza nas do szczęścia i abyśmy je osiągnęli, kieruje do nas wezwanie, które naturalnie powinno prowadzić nas do rachunku sumienia.

Czy jesteśmy ubogie, drogie małe Dusze, będąc ubogimi w duchu? To pytanie prowadzi nas do wnętrza nas samych, gdzie potwierdzamy siebie. Jeśli pozwolimy, by Duch święty dokonał swego dzieła, wy pędzi on z nas miłość własną, i wszelką własną wolę. Jak mówi mistrz duchowy: "Duch święty dokonuje dwóch rzeczy w człowieku: czyni w nim pustkę i wypełnia tę pustkę tyle ile potrzeba. Opustoszenie jest pierwszym i najważniejszym przygotowaniem do przyjęcia Ducha świętego.. (Jan Tauler, I kazanie na Wielkanoc).

Aby naszym sercem mogła zawładnąć boska Miłość, musi być ono wolne od miłości własnej, od egoizmu. Nasz największy nieprzyjaciel to nasze "ja". Powinniśmy pragnąć uwolnienia od egoizmu i przyjąć każde związane z tym cierpienie, wszystko to na co Duch Święty pozwala by nas spotkało, dla uwolnienia od tego co przeszkadza w Jego przyjściu." Jeśli ukrywam się przed tobą, mówi Jezus do Małgorzaty, to po to, byś z coraz większym zapałem mnie szukała, byś zgodziła się na ubóstwo twej istoty, twego "ja". (Orędzie, 12 październik 1992). Gdy to przygotowanie będzie ukończone, Duch Święty przybędzie , by napełnić swoją obecnością całą naszą istotę.

Inną przeszkodą dla przyjścia Ducha świętego do nas jest nasz własny umysł. Pozostając otwarci na wielkie odkrycia naukowe naszej epoki, musimy też rozeznać niebezpieczeństwo ograniczenia naszej wiedzy do tego co ludzka inteligencja może odkryć i zadowolenia się tym światłem nie uciekając się do wiedzy wynikającej z Objawienia Bożego. Nasza dzisiejsza cywilizacja jest silnie naznaczona tym błędem i widzimy, że podejmowane decyzje sprzeciwiają się dobru człowieka i prowadzą raczej do jego nieszczęścia niż do szczęścia. Jedynym lekarstwem na ten stan rzeczy jest uciszenie naszego umysłu, aby być zdolnym do przyjęcia Mądrości Bożej. Drogie Małe Dusze, starajcie się być tego przykładem. Na tym polega nasze bezwarunkowe przyjęcie wszystkich nauk Ojca Świętego, w którym widzimy przedstawiciela Ducha Świętego. Odrzucamy nasze poglądy, by przyjąć naukę Papieża. Nie bójmy się powiedzieć, że podporządkowujemy nasz umysł magisterium Papieża i Biskupów, którzy razem z nim dążą do całej Prawdy. Zobaczycie, że wielu teologów, którzy sprzeciwiali się nauczaniu Papieża, aby przedstawić swoją własną prawdę, pewnego dnia będą musieli przyznać, że się pomylili, bo nie poddali swego umysłu Duchowi Świętemu i rozpoznają wreszcie Jego specjalną opiekę, nieomylność, którą ma jedynie Papież, aby prowadzić Kościół, i która jest nieocenionym darem dla całej ludzkości.

Najtrudniej będzie wyrzec się własnej woli, to znaczy być posłusznym we wszelkich działaniach. Jesteśmy przywiązani do tylu zwyczajów, tylu słusznych pragnień, które stają się przeszkodami, jeśli włączamy w nie naszą wolę. Musimy wyrzec się naszej woli, aby zostawić miejsce dla Ducha Świętego. Posłuszeństwo tym, którzy są dla nas przedstawicielami woli Bożej, wyzwoli nas i doda nam skrzydeł byśmy wypełnili to czego Bóg od nas oczekuje. Czy możemy powiedzieć, drogie Małe Dusze, że naprawdę nie słuchamy już naszej woli? Czy mogę zadać wam jedno pytanie? Jak czytacie Orędzie? Czy szukacie tam tylko tego co wam się podoba? Jeśli nie szukamy w Orędziu jedynie tego co nam się podoba, ale staramy się czynić to czego Jezus w nim od nas wymaga, wtedy możemy odpowiedzieć "Tak! Nie chcę wypełniać mojej woli, ale wolę Jezusa." Jezus powiedział kiedyś do Małgorzaty, że żyć Orędziem znaczy wprowadzać je w czyn. Obyśmy wszyscy mogli naszym życiem uwiarygodnić Orędzie!

Tylko w stanie wyrzeczenia się naszego "ja", Duch Święty będzie mógł przyjść do nas i całkowicie w nas zamieszkać. Razem z naszą małą Posłanniczką odmawiajmy wszyscy tę modlitwę: "Duchu Święty, daj naszym duszom dziecięce poddanie się wszelkiej twej woli". Prośmy naszą Mamusię w Niebie by dała nam Życie, które w pełni otrzymała, ta, którą nazywamy " poślubioną Duchowi Świętemu." Z całego serca życzę wam, drogie Małe Dusze, byście w pełni przyjęły Ducha świętości!

Przemówienie Międzynarodowego Prezydenta Legionu Małych Dusz na międzynarodowym zgromadzeniu 27 sierpnia 1995 w Chevremont.


Drogie Małe Dusze,

Dziękuję Panu i Matce Bożej, Królowej i Matce Małych Dusz, że jeszcze raz dała nam radość i szczęście corocznego wielkiego międzynarodowego zgromadzenia małych Dusz na błogosławionym wzgórzu Chevremont, w pobliżu Kaplicy Miłości Miłosiernej.

Wzywam was wszystkich do wierności Orędziu Miłosiernej Miłości do Małych Dusz.

Wierności codziennej pracy i regule życia. Wierności comiesięcznym, a nawet częstszym, zebraniom grupy Małych Dusz, do której należycie.

Wasza grupa jest ważna w waszej parafii jako grupa apostolatu i modlitwy. Jest promieniującym źródłem siły. Tak, a nawet łodzią ratunkową dla wielu, biorąc pod uwagę, coraz większe niebezpieczeństwo schyłku wiary, w naszej epoce,.

Pomyślmy o szczególnym Orędziu, w którym Jezus mówi nam, że powierzył każdej Małej Duszy pewną ilość dusz w celu zbawienia ich.. Nie mamy prawa traktować lekko tej misji, wprost przeciwnie, musimy się jej podjąć i wykonać z zapałem i poczuciem odpowiedzialności; każdy w zależności od otrzymanych talentów.

Pomyślmy także o Orędziu z 12 sierpnia 1992, w którym została powierzona Legionowi główna misja na przyszłość. Niech będzie dla nas pocieszeniem wiadomość, że wierni z Legionu powstrzymają Boską Sprawiedliwość by ustąpiła miejsca Miłosierdziu! Niestety, nie wcześniej niż dokonane zostaną poniesione wielkie ofiary i wycierpiane boleści.

Dlatego módlmy się także za naszą Pośredniczkę, która od trzydziestu z górą lat poświęca się temu dziełu Miłości.

Niezmordowanie, rozszerzamy nasze podstawowe struktury na poziomie lokalnym, diecezjalnym, narodowym i międzynarodowym, bo Małe Dusze powinny mieć możliwość współpracy. Sami nic nie możecie, mówi Pan, ale razem możecie uratować świat.

Osadzenie, wzrastanie i rozkwit Legionu w wielu krajach jest owocem tej współpracy.

Modlimy się, aby znaleźć dla Międzynarodowego Centrum pomoc dobrych tłumaczy na niderlandzki, niemiecki, angielski hiszpański. Mamy nadzieję, w bliskiej przyszłości, wydawać kwartalnik Legionu Małych Dusz po francusku, niderlandzku, angielsku, hiszpańsku i niemiecku. A później także w innych językach. Z tego powodu odpowiednia pomoc kompetentnych Małych Dusz oraz znaczne środki materialne i finansowe są niezbędne.

Drodzy Przyjaciele, Małe Dusze, przedstawiłem wam pokrótce perspektywy na przyszłość, które dotyczą nas wszystkich.

Módlmy się i składajmy razem ofiarę w tej intencji, każdy w kontekście własnego życia i każdy z poczuciem odpowiedzialności.

Na koniec, szczególnie zachęcam do regularnych wizyt w Kaplicy Miłości Miłosiernej wszystkich, którzy mogą to czynić. Pan udziela tam w obfitości szczególnych łask wszystkim Małym Duszom i wszystkim wiernym.

Korzystajmy z tego rozkwitu dobroci w interesie naszym i naszego bliźniego. Tego życzę wam z całego serca. Dziękuję za uwagę.

MIĘDZYNARODOWE ZGROMADZENIE LEGIONU MAŁYCH DUSZ

Orędzie 20 stycznia 1993
To czas cierpienia. (cisza)
To zapowiedź mojego Przyjścia. ( cisza )
Nie pomylcie się co do jego znaczenia.
Kiedyś, moja córeczko, powiedziałem ci:
"Przychodzę potrząsnąć biernością Ludów, obudzić uśpione sumienia." (cisza)
To początek mojego Przychodzenia do wnętrza dusz.
Wydarzenia potwierdzają nagłość nawrócenia Ludów. (cisza)
Czas cierpień przedłuży się aż do chwili
gdy świat podda się Miłosiernej Miłości.
Będę łagodny dla małych i pokornych, ale pozwolę działać mojej Sprawiedliwości wobec tych, których nie można już odkupić, a których jednak chciałbym uratować.
Przyszedłem na świat, by wybawić go od krwawych ofiar składanych Ojcu, aby złagodzić jego słuszny Gniew, i sam stałem się Ofiarą za życie świata.
Najczęściej wszystko zaczyna się od początku, ofiary przebłagalne. Zabity Baranek, gołąbki Dobrego Boga ( małe Dusze), ponowne ofiary.
Zgadzam się , aż do tego dnia być miażdżonym przez ludzkie okrucieństwo.
Dni, lata, wieki minęły, a zbrodnicze szaleństwo tych, których jeszcze chcę zbawić, wymaga mojego Powrotu, nie Ofiarnego lecz
Chwalebnego na ziemię.
Czy trzeba bym, szalony z Miłości, ukochał ludzką nędzę, która przyprawia o drżenie moje Serce pełne Miłości?
Międzynarodowy ojciec duchowy mówi nam :

»Ten, kto wierzy w Miłość, żyć będzie. Ten, kto żyje w Miłości ujrzy jej przybycie. » (Orędzie 12 listopada 1992)

Kochane Małe Dusze,

W swojej trzeciej encyklice »Caritas in veritate - Miłość w prawdzie», Papież Benedykt XVI uzasadnia radykalną zmianę życia społecznego, aby było sprawiedliwe i w pełni zgodne z wolą Naszego Ojca w Niebie. I w konkluzji pisze:

»Rozwój potrzebuje chrześcijan z ramionami wzniesionymi do Boga w postawie modlitwy, chrześcijan kierujących się świadomością, że miłość pełna prawdy, caritas In veritate, z której wywodzi się autentyczna przemiana, nie jest naszym wytworem, ale zostaje nam przekazana w darze. Dlatego również w chwilach trudnych i złożonych, oprócz świadomego reagowania, powinniśmy przede wszystkim odnosić się do Jego miłości. Rozwój zakłada wrażliwość na życie duchowe, poważne branie pod uwagę doświadczenia ufności w Bogu, duchowego braterstwa w Chrystusie, zawierzenia się Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, miłości i przebaczenia, wyrzeczenia samego siebie, przyjęcia bliźniego, sprawiedliwości i pokoju. Wszystko to jest nieodzowne w przemianie »serc kamiennych» w »serca z ciała» (Ez 36, 26), tak by życie na ziemi uczynić »bożym», i dlatego godnym człowieka». (Caritas in veritate n°79)

Czyż nie jest to myśl, która jest nam proponowana w Orędziu Miłości Miłosiernej do Małych Dusz? Jezus mówi nam o tym wyraźnie w Orędziu z 12 listopada1992:

»Ten, kto wierzy w Miłość, żyć będzie. Ten, kto żyje w Miłości ujrzy jej przybycie. »

Miłość opanowuje jego umysł, jego serce, jego myśli, wszystkie jego zdolności. Dzień po dniu, miłość kształtuje w nim ogród świętych pragnień. Najwięcej potwierdza się w nim, w spełnieniu otrzymanego daru i w niespełnieniu, bo nie można dawać więcej w niemocy stworzonego w nim, niemocy utworzonej w głębokich dążeniach ku temu co odnajduje. Rzeczywistość jest jeszcze zakryta przez oczyszczenie, które jest konieczne między stworzonym a niestworzonym.

Stopniowo zasłona unosi się pozwalając dojrzeć cuda, które ukrywała przed człowiekiem poddanym tchnieniu, które wytryska z Mojego Serca.

Niczym dziecko, niezręcznie naśladujące dorosłego, stara się stworzyć w swoim sercu Obraz Miłości, która go ujęła. W swoim sercu, intensywnie żyje miłością.

Żyć Miłością, to przyjąć jej wymagania.

Uchwycenie Miłości i pełne jej przeżywanie zobowiązuje jej Boga, który pozwala się dotknąć, do opieki, upiększania, ściślejszego łączenia tych, którzy piją ze źródła prawdziwej Miłości. Miłość oddala obawę, rodzi zaufanie.

Moje dziecko, zrozum, że wszystko co ode mnie pochodzi wraca do mnie ubogacone. Zrozum to co Miłość uczyniła w twoim życiu i nadal czyni w tobie.

Jak powiedział święty Paweł: "Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i wiarę miałbym tak wielką, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał - byłbym niczym" ( 1Kor 13,2) fr. Yves-Marie Legrain, Karmelita

38 Międzynarodowy Dzień Skupienia
Legionu Małych Dusz
30 sierpnia 2009


Wybiła godzina 10.00, przybywają pierwsi pielgrzymi. Posługujący ochotnicy - zarówno flamandzcy jak i francuskojęzyczni - pragnący zapewnić jak najlepsze przyjęcie przybyszów zadają sobie pytanie: "Czy i w tym roku pojawi się tak wiele małych dusz?" Godzinę później odpowiedź jest zdecydowanie pozytywna: liczba pielgrzymów przekracza 1100 osób.

Nasze małe dusze z Polski podwoiły swoje stany liczebne w stosunku do roku ubiegłego; dwoma autobusami przyjechało ponad stu pielgrzymów, w tym wiele młodych osób. Nawet jeśli nie rozumiemy ich języka, to ich uśmiech, ich "dzień dobry", żarliwość, z jaką rozmawiają - to wszystko sprawia, że czujemy się naprawdę siostrami i braćmi. Ta sama żarliwość udziela się innym małym duszom przybywającym z Niemiec, Holandii, Luksemburga, Wietnamu, Konga, Iraku - niech wybaczą mi ci, o których zapomniałem.

Ale czy wszyscy pielgrzymi mają świadomość ogromu pracy, którą trzeba było wykonać, by ich dobrze przyjąć?

Najem terenu pod miejsce modlitwy wymaga, zgodnie z przepisami, pomiarów gruntu z 4 -5 miesięcznym wyprzedzeniem. By zapewnić maksimum komfortu trzeba instalować podłogę na całym obszarze pod zadaszeniem, aby przykryć nierówności łąki będące nocnym dziełem dzików nawiedzających życzliwych sąsiadów. Okazało się także, że do osłonięcia niezbędnej przestrzeni otrzymaliśmy - zamiast jednego dużego - dwa mniejsze namioty, których centralne połączenie ogranicza nieco pole widzenia osób znajdujących się w tylnej części. Tę widoczność dodatkowo pogarsza o 40cm wyższy niż w zamówieniu podest, na którym umiejscowiony jest ołtarz i miejsce dla chóru i księży.

Jak co roku, problemów nie brakuje. Z pomocą kilku ochotników Ojciec Marcel Blanchet odnowił kilka altan mających służyć sprzedaży książek, jako kawiarenki, czy też miejsca do spowiedzi. W czwartek dwie altany zostały porządnie przymocowane do ziemi. Nazajutrz o poranku "drobne" rozczarowanie: Eol, bóg wiatrów, dokonał dzieła zniszczenia - obie altany powiewały na wietrze, stelaże były powykrzywiane, plandeki porozdzierane; wszystko trzeba było zaczynać od nowa!

Skierowaliśmy żarliwą i ufną modlitwę do Małgorzaty, by wstawiła się za nami u Jezusa. Po czym, mając w sercu słowa Psalmu 95(94) -

"Albowiem Pan jest wielkim Bogiem i wielkim Królem ponad wszystkimi bogami"

- we wszystkim pokładając ufność w Panu, razem z Ojcem Marcelem zaczęliśmy naprawiać to, co zniszczyły "siły nieprzyjacielskie".

W kontekście sytuacji, w której się znaleźliśmy, przyszły mi na myśl słowa angielskiego pisarza Rudyarda Kiplinga skierowane do syna w poemacie "Jeżeli":

"Jeżeli (.) gmach swego życia, co runął w nów

Bez słowa skargi wznieść będziesz miał siły (.)

Mój synu - będziesz prawdziwym człowiekiem!"

Trochę tylko zmieniłbym końcówkę mówiąc: " . - będziesz małą duszą". I odważnie, w zaufaniu wielkiemu Bogu, odbudowaliśmy to, co zostało zniszczone. Tym razem, dzięki Panu i Małgorzacie, wszystko przetrwało w stanie nienaruszonym.

W piątkowe przedpołudnie miejscowi ochotnicy wspomagani są przez grupę małych dusz z Limbourga, które ustawiają w rzędach 1100

krzeseł, organizują kawiarenkę i tak dalej., a także przez miłe panie z Luksemburga, które ozdabiają podwyższenie. Dzięki niech będą wszystkim za poświęcenie się służbie Miłości Miłosiernej.

Niedzielny poranek, wszystko jest przygotowane na przyjęcie małych dusz.

O godzinie 11.00 Jego Ekscelencja biskup pomocniczy diecezji Namur Pierre Warin z promiennym uśmiechem rozpoczyna Eucharystię w takt Benedictus śpiewanego całym sercem, co z pewnością rozwesela niebo słuchające naszej modlitwy. Przy ołtarzu biskup intonuje Veni Creator Spiritus, która to pieśń, skierowana do Miłości Miłosiernej, płynie dalej z głębi serc całej zgromadzonej tu międzynarodowej wspólnoty. Jak co roku, czytania głoszone są w trzech językach narodowych.

Jego Ekscelencja Warin kieruje do ojca Yves-Marie Legrain.a podziękowania za zaproszenie, by przewodniczyć tegorocznej pielgrzymce, której tematem przewodnim jest "CHCĘ UCZYNIĆ Z WAS TYCH, KTÓRZY ŻYJĄ EWANGELIĄ" - hasło szczególnie trafnie wybrane dla małych dusz.

Homilia Jego Ekscelencji biskupa Warin przedstawiana jest kolejno w trzech językach narodowych. Biskup kładzie szczególny akcent na pokorę Boga, który nie waha się przyjść na świat niemal zupełnie niepostrzeżenie, w ubogiej stajence. Całe Jego życie, od żłóbka wyłożonego słomą do Krzyża, jest pokorą. Biskup mówi nam: "Ci, którzy pokornie służą, uważają innych za większych od siebie i mówią - jesteśmy małymi duszami. Jesteśmy niczym popękane naczynia gliniane, ale Pan z naszych słabości może uczynić cuda."

Modlitwa powszechna odmawiana jest w języku francuskim, flamandzkim, niemieckim, angielskim, polskim, włoskim i hiszpańskim; modlitwa eucharystyczna prowadzona jest po łacinie. W chwili przekazania znaku pokoju, każdy z głębi swojego serca życzy tego pokoju swym sąsiadom. Jego Ekscelencja schodzi z podwyższenia, by z zapałem uścisnąć niepełnosprawnych siedzących na wózkach inwalidzkich i kilkoro dzieci; radość i miłość Jezusa są prawdziwie obecne w sercach wszystkich tu zgromadzonych.

Przerwa przeznaczona na piknik jest czasem danym nam przez Boga, byśmy cieszyli się słońcem, otaczającą nas naturą i swoją wzajemną obecnością.

Program popołudniowy jest klasyczny; nasz Prezydent, Marcel Spreutels, opowiada o sprawach i wydarzeniach z życia Legionu. Wspomina Ojca Hugo Cornelissen.a, zmarłego niedawno w Chile; Ojciec Hugo był przedstawicielem Legionu Małych Dusz na całym kontynencie południowoamerykańskim.

Nasz międzynarodowy ojciec duchowy, karmelita Yves-Marie Legrain, rozwija nieco temat naszego spotkania zapraszając nas do tego, by prawdziwie żyć Ewangelią; w Orędziu z 14 grudnia 1992 roku Jezus mówi nam:

"Miłosierdzie i Miłość są fundamentem Świętej Ewangelii i dzieła maluczkich. Chcę uczynić z was tych, którzy żyją Ewangelią".

Następnie ze wzruszeniem słuchamy głosu (z magnetofonu) naszej małej mamy - Małgorzaty tak, jakby była ona obecna tu, pod namiotem razem z nami. ale ona przecież jest z nami. duche

Adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie łączy nasze serca z sercem Tego, który prowadzi Legion Małych Dusz.

Jest to także czas, by poprzez różaniec skierować przepełnione miłością słowa ku naszej Mamie z nieba, niepodzielnie złączonej ze swym boskim Synem. Tajemnice chwalebne odmawiane są w intencjach wszystkich małych dusz - szczególnie tych, które nie mogły być tu obecne na skutek choroby - oraz naszych bliskich; po jednej dziesiątce w językach: francuskim, flamandzkim, niemieckim, polskim i lingala, a także szósta dziesiątka w języku angielskim - w intencji pokoju.

Ukoronowaniem tego uroczystego Zgromadzenia jest procesja z Najświętszym Sakramentem niesionym przez Ojca Yves-Marie; kończy ją rozbrzmiewający mocą hymn "Salve Regina", którego żarliwość z całą pewnością raduje Święte Serca Jezusa i Maryi.

Niech ten żar, który ogarnął nasze serca w czasie dzisiejszego spotkania, ożywia wszystkie nasze "wysepki świętości" przez cały kolejny rok. J.G., mała dusza

Homilia Jego Ekscelencji Pierre Warin
biskupa pomocniczego diecezji Namur


Jestem poruszony pokorą Boga.

Pokorą Boga, który nie zstępuje z nieba na pokładzie białego helikoptera, ani po wielkich schodach z białego marmuru.

Pokorą Boga, który rodzi się pod gołym niebem, w niedoli i ubóstwie, w szopie przeznaczonej dla zwierząt.

Pokorą Boga, który - by powiedzieć człowiekowi: "Ja ciebie miłuję" - wybiera sobie miejsce w wymoszczonym sianem żłobie.

Pokorą Boga, który - by pojawić się na ziemi - przywdziewa strój żebraka; nędzarza, przed którym zatrzaskują się drzwi domostw. Przychodzi nierozpoznany - nie ma dla Niego miejsca w gospodzie!

Pokorą Boga, który zstępuje w słodyczy ciszy: zdarzenie w Betlejem przechodzi niemal całkiem niepostrzeżenie. Towarzyszą Mu tylko skromni pasterze pilnujący swych stad na sąsiednich polach. Tej pierwszej nocy Bożego Narodzenia oni byli jedynymi, którzy w małym, właśnie narodzonym jagnięciu, rozpoznali Boga.

Wszystko w życiu Jezusa jest pokorą, od momentu narodzin do chwili śmierci, od żłobu do Krzyża.

Nasze krzyże robimy z gładkiego drewna, odlewamy je ze srebra lub złota, zapominając o chropowatości krzyża Chrystusa.

Uczeni lekarze wyjaśniają mechanizm śmierci Jezusa.

Wiszące na rozłożonych rękach ciało jest tak mocno rozciągnięte, że płuca są w stanie wymuszonego wdechu i nie mogą opróżnić się, wskutek czego następuje zaczadzenie. Ukrzyżowany może wyprostować się tylko wówczas, gdy oprze się na stopach. Ale wtedy zmęczenie członków i niespodziewane skurcze zmuszają straceńca do opuszczenia się w dół.

Konanie Jezusa przebiegało w rytm kolejnych osunięć i wyprostów ciała, bolesnych wdechów i tężejących skurczów. Wystawiony na widok wszystkich oczu, obnażony Jezus wyglądał jak pajac - wznoszący się i opadający z powrotem w dół. Nagi, poddany najbardziej hańbiącej, najbardziej upokarzającej, także najokrutniejszej torturze, której Rzymianie nie wymyślili sami - dziedzicząc ją po Persach - i której nie stosowali wobec własnych obywateli.

W wersecie 2 rozdziału 12 listu do Hebrajczyków czytamy: "Jezus (.) przecierpiał krzyż, nie bacząc na [jego] hańbę."

Jestem głęboko poruszony pokorą Boga, który z Wywyższonego staje się Poniżonym, który w czasie Ostatniej Wieczerzy myje uczniom stopy patrząc na nich nie z góry na dół, ale z dołu ku górze.

Jestem poruszony tymi wszystkimi "małymi", którzy zanurzeni są w pokorze Boga.

Małą Maryją, "pokorną służebnicą Pana", która miała niewiele ponad 12 lat, gdy przez swoje "Fiat" stała się narzędziem zbawienia dla świata.

Apostołem Pawłem, który uważał się za "najmniejszego z apostołów", za "płód poroniony" i który zawołał: "Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny".

Franciszkiem z Asyżu, pierwszym małym bratem, pierwszym "bratem mniejszym".

Małą świętą Tereską, która mówiła: "Ważne i trudne jest, by stawać się małym i aby czynić to w radości serca".

Jak również moimi braćmi i siostrami, którzy zakasawszy rękawy gotowi są dziś do służenia innym ludziom, traktując ich jako ważniejszych od siebie, a ich szczere serca mówią: "Jesteśmy małymi duszami".

Zgodnie z przesłaniem dzisiejszej Ewangelii - nie odkładają oni na bok Bożego Prawa, by postępować według powszechnie przyjętych zwyczajów.

Zgodnie z przesłaniem Księgi Powtórzonego Prawa - nie dodają niczego, ani niczego nie odejmują od nakazów Prawa, które ustanowił Bóg.

Zgodnie z przesłaniem listu św. Jakuba - Słowo Boże ma odzwierciedlenie w ich życiu.

Zgodnie z przesłaniem tematu przewodniego dzisiejszego spotkania - żyją oni czystą Ewangelią.

By ratować świat, Bóg wybrał drogę opartą nie na potędze, ale na słabości; nie na ludzkiej mądrości, lecz na iskrze Bożego szaleństwa; nie na prestiżu, ale na Krzyżu. Chciałbym przekonać was, jak twórczą, jak życiodajną moc ma pokora.

Kto z was zna tego, który zamieszkiwał pałac biskupi w czasie objawień w Lourdes? Natomiast wszyscy wiemy tak wiele o mieszkającej w lochu Bernadetcie.

W pełnych mocy rozważaniach o Kościele, kardynał Lubac pisze:

"Kościół pełen pokory ma dużo większą siłę przyciągania niż Kościół, który zabiega o szacunek i uznanie dla siebie" (Henri Lubac, Rozważania o Kościele)

Potęga pokory jawi się także w przesłaniu listu św. Teresy z Lisieux: " » Zera « same z siebie nie mają żadnej wartości, ale umieszczone obok » Jedności « stają się potężne, pod warunkiem jednak, że zajmą miejsce z właściwej strony - nie przed, ale po!..."

By oddać chwałę pokornym, powierzam waszym rozważaniom krótkie opowiadanie żydowskie.

Pewnego dnia, w Hiszpanii, wielki rabin zapragnął dowiedzieć się, kto ostatniego roku wzniósł do Nieba najpiękniejszą, najmilszą Bogu modlitwę. Zlecił zbadać sprawę swemu doradcy, który odkrył, iż osobą tą był pewien młody mężczyzna, drobny wędrowny handlarz, sprzedawca drzwi.

Wielki rabin kazał sprowadzić do siebie wędrownego kupca, który był bardzo zdziwiony tym, że właśnie jego szukano, gdyż - jego zdaniem - on zupełnie nie potrafił się modlić.

- Zdradź mi, jak brzmi modlitwa, którą tak pięknie oddałeś Bogu chwałę? - zażądał rabin.

- Przypominam sobie pewien wieczór - wybełkotał wędrowny kupiec - kiedy powiedziałem Panu: "Panie, nie umiem się modlić, ale znam swój alfabet. Będę go recytował w moim sercu, a Ty, Panie, sam będziesz składał litery w modlitwę uwielbienia."

Jak mówi psalmista: "Oto biedak zawołał, a Pan go usłyszał." Jak również: "Modlitwa biednego przeniknie obłoki."

Znam Henri.ego od ponad 25 lat. Henri ma lat 47. Większość czasu spędza w zakładzie psychiatrycznym. Henri wszędzie widzi groźne demony i bardzo cierpi z tego powodu. Wciąż mówi mi: "Zbyt wiele wycierpiałem; nie chcę widzieć ani dnia, ani nocy." Jego życie jest cierpieniem. Jest ono także modlitwą. Modlitwą wzruszającą.

Henri uwielbia odmawiać ze mną wszelkie modlitwy - jak to on określa - "dialogi biednych grzeszników". Akt skruchy kończy słowami: ".w tym stanie pragnę żyć i umierać". Pozdrowienie Anielskie przebiega w bardzoosobistej relacji: "Pozdrawiam Cię, Mamo (.) jesteś błogosławiona". A Ojcze Nasz zaczyna następująco: "Tatusiu, który jesteś w Niebie".

Bóg, słuchając tych modlitw, z pewnością wstrzymuje oddech...

Chciałbym skierować do was jeszcze te słowa: niech nie będzie nam przykre nasze ubóstwo, nie uciekajmy przed swoją słabością, nicością. Niech nie martwi nas to, że w ogrodzie Boga jesteśmy tylko małą stokrotką. Z nią i przez nią On może czynić cuda.

Znakomitym tego przykładem wydaje mi się św. Paweł, który głosił Ewangelię w całej Europie, dotarł nawet do Hiszpanii będącej dla niego "końcem świata"; jego imię znaczy "słaby, wątły".

Znacie przypowieść o porysowanym diamencie?

Pewien książę posiadał kamień szlachetny i był z tego powodu niesłychanie dumny. Któregoś dnia na tym pięknym kamieniu pojawiła się głęboka rysa. Książę zwołał najzręczniejszych w całym królestwie specjalistów, by usunęli tę skazę. Ale żaden z nich nie potrafił tego zrobić.

Wtedy zjawił się zwykły kamieniarz, człowiek prosty, ale o niezrównanym geniuszu. Wyciął on z diamentu okazałą różę i był na tyle zręczny, że w miejscu, gdzie była rysa, zrobił łodygę tej róży. W efekcie, ów kamień szlachetny był teraz o wiele piękniejszy niż przedtem.

Nie martwmy się tym, co w nas jest niedoskonałe, tymi naszymi rysami. Pan może zrobić z nich łodyżki róży!

Opowiem wam jeszcze jedną historyjkę.

Był sobie raz sprzedawca wody. Każdego dnia, wcześnie o poranku szedł on do rzeki, by napełnić wodą swoje dwa dzbany. Potem udawał się do miasta, by sprzedawać wodę swoim klientom.

Jeden z dzbanów był zupełnie nowy i przynosił kupcowi duży zysk. Drugi był popękany i w czasie drogi tracił wiele wody. Ten dzban rozpaczał z tego powodu.

Pewnego dnia odważył się odezwać do swego pana: "Przeze mnie zarabiasz mniej. Przebacz mi".

Po jakimś czasie kupiec mówi do popękanego dzbana, pokazując mu skraj drogi:

- "Popatrz".

- "Och, jakie ładne kwiaty!"

- "Musisz wiedzieć - wyjaśnił kupiec - że one są tu dzięki tobie. Kupiłem ziarna i rozsiałem je. Wyrosły z nich kwiaty dzięki wodzie, którą rozlewałeś każdego ranka."

Widzicie, wszyscy jesteśmy takimi popękanymi dzbanami. Ale niech nas to nie smuci. Pan, poprzez nasze niedoskonałości, może dokonywać cudów. Powiedziałbym nawet, że więcej może On uczynić z naszych ofiarowanych Jemu słabości, niż ze wszystkich naszych zalet razem wziętych.

Czyż nie dlatego właśnie do swojego biskupiego herbu zaadoptowałem słowa świętego Pawła: "MOC BOWIEM W SŁABOŚCI SIĘ DOSKONALI" (2 Kor 12, 9) ?

. Pierre Warin Biskup pomocniczy diecezji Namur

Przemówienie międzynarodowego prezydenta
Legionu Małych Dusz


Kochane Małe Dusze,

Z wielką radością całym sercem pozdrawiam was z okazji 38 Międzynarodowego Dnia Skupienia Legionu Małych Dusz, tu w Chevremont, na tym uświęconym pagórku, w pobliżu Kaplicy Miłości Miłosiernej. Dziękuję wam za tak liczne przybycie. Dziękujmy także Panu za ten dzień pełen łask.

Tematem przewodnim dzisiejszego dnia jest fragment Orędzia z dnia 14 grudnia 1992 roku: "Chcę uczynić z was tych, którzy żyją Ewangelią."

W swoim Orędziu z 17 sierpnia 1993 Jezus mówi:

" »Małe dusze« są cudem mojej Miłości na ziemi. Wszyscy ci mali, którzy ofiarowują się Mnie bez zastrzeżeń, oddalają moją Sprawiedliwość i napełniają moje serce pięknem swego życia ze mną. »Małe dusze« są barierą, jaką Miłość stawia na drodze Ojca, który kroczy, by dosięgnąć i ukarać nieprzyjaciół wiary zranionej do żywego. (.)

Ty zaś, moje dziecko, nie lękaj się ani dnia, ani godziny mego Przyjścia. Żyj, doskonaląc się w Miłości poprzez ofiarę i poświęcenie. Ów Dzień będzie także waszym dniem, ale moja Czułość znajdzie dla was schronienie w Sercu mojej Słodkiej Matki."

I Pan wysoko stawia poprzeczkę. W Orędziu z dnia 30 marca 1973 roku Jezus mówi:

"Pragnąłbym, aby postawa duchowa, którą emanuje legion małych dusz, przenikała wszystkie dzieła i wszystkie narody. Wszystko czynić z miłości, zapominać o duchu posiadania tkwiącym w każdym człowieku i nie postępować tak, jakbyśmy byli jedynymi na świecie, zdolnymi własnymi siłami zmieniać oblicze ziemi. Wspólnota jest siłą niezwyciężoną. Jeśli szukać będziecie jedynie chwały waszego Boga, wszystko inne stanie się drugorzędne. Jednoczcie się, moje małe dzieci i porzućcie wszelkiego krytycznego ducha, który nie przystoi dzieciom tego samego Ojca.

Dzieło małych dusz jest dziełem o światowym zasięgu; nawet jeśli jest kwestionowane, to mimo wszystko jest rzeczywistością, ponieważ jest ono moim Dziełem. (.)

Dlatego zaprawdę mówię wam: jak długo na dnie waszego serca będzie tkwiło to, co przeszkadza wam w poznaniu Mnie w tym Dziele Miłości, tak długo odwlekać będziecie zjednoczenie, którego od swych początków domaga się Kościół Święty, jako ukoronowanie Dzieła Odkupienia."

Legion żyje duchowością ewangeliczną, widać wyraźnie promieniowanie "wysepek świętości".

Wszyscy doświadczamy pilnej potrzeby, by rozszerzać z zapałem nasze działania, przyciągać nowych członków, by nie ustawać w codziennej modlitwie i trwać w naszych przyrzeczeniach; by błagać Pana, ażeby On nas wysłuchał. Dla przykładu: w Holandii, po zgonie wielkiego przedstawiciela Legionu Małych Dusz, wielebnego Ojca L.M Van der Bol, czekamy z nadzieją na wybór nowego, dynamicznie działającego ojca duchowego. Pełni nadziei czekamy także na rozwój Legionu w Meksyku, na Filipinach i w Kongo.

Aby skutecznie rozpowszechniać Orędzie Miłości Miłosiernej do Małych Dusz wznowiono edycję tekstów oraz zrobiono nowe wydania w kilku językach. Planujemy także wydanie w 5000 egzemplarzy małej książeczki, dla lepszego poznania Legionu, zredagowanej przez wielebnego Ojca Marcela Blanchet, pomocnika ojca duchowego Legionu Małych Dusz.

Co miesiąc w naszym Centrum jeden z dwóch kierowników duchowych prowadzi wspólnotowe skupienie Legionu, aby rozwijać życie duchowe naszych Małych Dusz. W tym samym celu Centrum wydało listy Małgorzaty, zebrane w 5 tomach; w każdym miesiącu drukowany jest także informator, w którym podawane są szczegóły dotyczące działalności Centrum w danym okresie.

Zanotujmy też liczne wizyty naszych Małych Dusz w Centrum, w Kaplicy Miłości Miłosiernej, przy grobie Małgorzaty - zarówno indywidualne, jak i zbiorowe, czy odbywane w rodzinnym gronie.

Równie ważne dla życia Legionu jest to, by przekazywać do Centrum wszelkie świadectwa nadprzyrodzonych łask otrzymanych za pośrednictwem Orędzia Miłości Miłosiernej do Małych Dusz.

Dziękujemy także tym wszystkim, którzy z wielką gorliwością rozpowszechniają Orędzie i żyją jego duchowością; wszystkim, którzy wiernie asystują wysepkom świętości tak, jak tego żąda i oczekuje Pan. Ponieważ Pan pragnie nas zachęcać, ożywiać i nam pomagać.

W swoim Orędziu z 27 lipca 1972 Jezus mówi:

"Wasze wysiłki służą Mi, bym mógł zabezpieczyć to Dzieło, którego pełne znaczenie umyka waszemu zrozumieniu, i aby dać mu mocny fundament. Odwagi, moje dzieci, za każdy trud otrzymacie zapłatę, a Ja jestem dobrym Panem.

Wszystkie moje dzieła rodzą się w większych lub mniejszych trudnościach, które trzeba przezwyciężać cierpliwością, stałością i wytrwałością - siłę do tego czerpmy u Źródła. Wszystko może wydawać wam się nieuporządkowane, ale takim nie jest. Ja ciągnę za nitki. Mówię wam to, aby zachęcić waszą wolę do nie ustawania w walce. Miejcie ufność we Mnie. Choć straty będą bez wątpienia dotkliwe, Ja obiecuję wam, że ocalę wszystko to, co jest do uratowania".

W Orędziu z dnia 23 maja 1967 roku Najświętsza Maryja Panna mówi:

"Ustanowię Królestwo mojego Syna na całej ziemi. Uratuję narody. Nawrócę grzeszników. Bądź pewna mej matczynej czułości do ciebie i wszystkich małych dusz".

Dziękuję wam.

Krótkie przemówienie ojca duchownego do
międzynarodowego zgromadzenia - 30 sierpnia 2009 r.


Kochane Małe Dusze,

To jest wielka radość, że zbieramy się razem na 38 zgromadzeniu międzynarodowym, by chwalić miłość Pana i przyjmować wszystkie łaski, których On życzy sobie nam udzielać. Ten rok jest szczególnie bogaty w wydarzenia, które pomagają nam odpowiadać na wołanie Jezusa. Tym wołaniem jest temat tego dnia: »Chcę uczynić z was żyjących Ewangelią». Rok kapłański ogłoszony przez Papieża Benedykta XVI z okazji 150 rocznicy urodzin dla nieba świętego Jana-Marii Vianneya, świętego Proboszcza z Ars, jest darem Pana, aby ożywiać żarliwość apostolską, zarówno nas księży, jak i wszystkich chrześcijan. Nasz świat pogrążony w kryzysie jest powierzony naszemu świadectwu, aby odnajdywać swoją równowagę i prawdziwy sens życia.

Nowa Encyklika, którą nam dał Ojciec Święty - "Caritas in veritate" - miłość w prawdzie, porusza potrzebę takiego świadectwa, którego świat potrzebuje. On napisał, na początku swojej Encykliki: »Miłosierdzie jest drogą doktryny społecznej Kościoła. Cała odpowiedzialność i obowiązki chrześcijan mają swoje źródło w miłości, która według nauczania Chrystusa, jest syntezą całego Prawa (por. Mt 22, 36-40). Miłość jest autentyczną, osobistą relacją z Bogiem i z bliźnim. (.) Dla Kościoła - ukształtowana przez Ewangelię - Miłość jest wszystkim ponieważ, jak głosi święty Jan (por. 1 J 4, 8.16) i jak to przypomniałem w mojej pierwszej Encyklice, Bóg jest miłością (Deus Caritas est) wszystko pochodzi z miłości Boga, przez niego wszystko istnieje i wszystko zdąża ku niemu. Miłość jest darem największym, który Bóg dał ludziom. To jest Jego obietnica i nasza nadzieja». (Caritas in veritate n° 2)

Przykład świętego Proboszcza z Ars jest dla nas pomocą w osiągnięciu głównej nagrody, zachętą do odnowy naszych dusz w prawdziwej miłości w sakramencie pojednania. Ten sakrament musi odnajdywać swoje właściwe miejsce dzisiaj, gdy tyle ludzi opuszcza Boga. Oto kilka jego słów, które on mówił z taką żarliwością: »Grzesznik powraca do Boga, aby Go przeprosić, a Bóg powraca do niego. dobry Bóg jest zawsze skłonny, aby nas przyjmować. Jego cierpliwość na nas czeka!. Niektórzy mówią, że Ojciec Przedwieczny ma serce twarde. Och, jak oni się mylą! Ojciec Przedwieczny, aby rozbroić swoją sprawiedliwość, dał swojego Syna z sercem miłosiernym: nie daje się tego czego się nie ma. Jest to szczególnie ważne dla tych, którzy mówią: "Zbyt dużo uczyniłem zła, Dobry Bóg nie może mi przebaczyć". To jest wielkie bluźnierstwo. Oni stawiają granicę Miłosierdziu Boga, które jest nieskończone. Kiedy ksiądz daje rozgrzeszenie, koniecznym jest myśleć tylko o tym, że to dzięki krwi Dobrego Boga, która płynie w naszej duszy, aby ją myć, czyścić i czynić ją piękną, taką jaką była po chrzcie».

Tak, kochane Małe Dusze, przez przyjęcie przebaczenia Boga, możemy odnajdywać szczęście dzieci Boga i zabezpieczyć się przed duchem świata. Jezus nas inspiruje i mówi do nas w Orędziu z 10 czerwca 1985: »Moje dzieci, odnówcie wasze dusze w Świetle Świętej Ewangelii tak dobrze przypomnianej w Orędziu Miłosiernej Miłości. Nie można, bez poważnego ryzyka, mieć upodobania w grzechu. Aby się z niego wydostać, trzeba dokonać wielkiego wysiłku! Wiecie, że duch tego świata nie jest Duchem Boga, a Ja nie mogę interweniować bez pełnej zgody duszy. Ludzkość niszczy ciała, a na pewno jeszcze bardziej dusze. W stylu życia niezgodnym z Wolą Bożą, wartości ludzkie i duchowe są deptane! Moce Zła są wyzwolone... Nie możecie temu zaprzeczyć! Odruchy solidarności, które pojawiają się tu i tam dla wzajemnej pomocy dla krajów zacofanych, nie wystarczają, niestety, do przezwyciężenia zła, które toczy serca jak trąd - nieświadomie, ale rzeczywiście». W związku z tymi słowami Jezusa pomyślmy o tym, w jaki sposób organizacje międzynarodowe chcą walczyć z AIDS.

Jeśli naprawdę, Ewangelia zakorzeniona będzie w konkretnym naszym codziennym życiu, stanie się siłą, która będzie wyzwalać naszą epokę. W pierwszym liście św. Jana czytamy:

"Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci. Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy i uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko". (1 J 3,16-20)

Między najważniejszymi czynami, które należy spełniać w prawdzie, jest bezsprzecznie przebaczenie, które musimy ofiarować tym, którzy nam zadali ból.

Przebacz nam nasze grzechy, jak i my przebaczamy naszym winowajcom, prosimy w Ojcze Nasz. Otrzymujemy królewskie przebaczenie Boga gdy my również tego pragniemy. Ale jaki skutek to przebaczenie może mieć w naszym sercu? Nasze serce podobne jest wtedy do serca ukochanego dziecka Ojca. Dlatego nasze serce musi być otwarte i współczujące, aby przebaczać naszemu bliźniemu. Ten czyn może być bohaterski, jeżeli zło, cierpienie nam zadane jest bardzo ciężkie, takie jak na przykład zabójstwo istoty, którą kochamy. Uciekanie się do łaski Pana jest wtedy konieczne. Święty Proboszcz z Ars daje nam na to dobry sposób: »Aby pokonać demona, który przywołuje nam myśli nienawiści przeciw tym, którzy zadają nam ból, należy natychmiast poprosić o ich nawrócenie» (Proboszcz z Ars - jego myśl, jego serce). Działając tak, stajemy się naprawdę tymi, którzy żyją Ewangelią.

Kochane Małe Dusze, zakończymy słuchając ze skupieniem głosu Małgorzaty. To jest fragment z jej krótkiego przemówienia do zgromadzenia międzynarodowego w 2001. To przypomnienie pozwala nam doświadczyć tajemnicy świętych obcowania.


Duchowa obecność Małgorzaty między nami.
(Fragment przemówienia Małgorzaty z 2001 r.)


Ofiara jest kluczem który uruchamia fale łask dla dusz !

Moje Małe Dusze, trzeba przywrócić właściwe znaczenie Miłości, zrehabilitować ją, wytłumaczyć zmysłowemu światu, że Ona nie jest z tego świata, że sama Miłość, która przenika wszystkie nasze miłości ludzkie ma swoje źródło w Bogu i że Bóg nazywa się: Miłość. I to jest najpiękniejsza historia miłości, która istnieje między Bogiem i człowiekiem, która ma swój początek w głębokim związku naszych dusz z Nim. Nie; wszystko nie jest zgubione, jak mówią pewne zmartwione duchy. Możemy, z tego życia uciążliwego, którego doświadczamy, czynić raj, zagubiony i odnajdywany.

Jezus, moje małe dzieci, jest Kluczem Historii. On jest tym, co nie podoba się do pewnym Przełożonym Kościoła, który ciągle kontynuuje tu pokorne życie; upokarzany i zwyciężający jednocześnie. Jezus Żyje w każdej duszy. On prowadzi do końca swoje Dzieło Odkupienia. I ja wam to mówię, ja was kocham wszystkich w Jego Sercu, każdego z was. Och! Jak musimy być szczęśliwi, kiedy pomyślimy, że Bóg zna naszą prawdziwą osobowość. (.)

Gdy żyje się pełniąc wolę Przełożonych, jest się pewnym, że jest się na prostej i prawej drodze. Pokusy przeciw wierze, wzmagają cierpienia, ale mój Pan i jego Boska Matka umocnili w moim sercu ducha wiary. Ale widzę, że ona żyje również w waszych duszach, moje małe dzieci. Czuję dobrze, O Matka umiłowana, że Ty czynisz słodkim i lekkim ciężar posłuszeństwa. Choćby mój Pan traktował mnie surowo, nie będę się sprzeciwiać. Widzę, że Święta Wola mojego Boga, jest największym dobrem dla mojej duszy. Odczytuję ją jako polecenie miłosierdzia wobec mojego bliźniego. Kochający Bóg, odkrywa tę prawdę w tych słowach: » Nie ci, którzy mówią Panie!, Panie ! wejdą do Królestwa Niebieskiego, ale ci którzy pełnią Wolę Ojca. »

Szczęście jest w tym aby wiedzieć, że nie ma większej miłości, aby dawać swoje życie dla tych, których się kocha. Dźwiganie słabości bliźniego? Miłość! Nie dziwić się jego słabości? Miłość! Radować się z jego najmniejszych cnót? Miłość! Miłosierdzie nie może pozostać zamknięte w sercu. Zdaje mi się, Matko ukochana, że miłosierdzie musi oświetlać, rozweselać, nie tylko tych, których najbardziej kochamy, ale wszystkich tych, którzy są w Twoim Domu. Och! Jak ja was kocham, was, którzy mi dajcie pewność, że Wolą Niebios, jest to, aby kochać wszystkich tych, których wy mi rozkazujecie kochać: Pokochajcie bliźnich dla Boga. I ... coraz więcej.

Przytaczam tu, moje kochane Małe Dusze, kilku pięknych słów Gastona. Te słowa zgadzają się z tym, co odkrywam w swoim sercu. On kładzie je w usta Dziewiczej Maryi: »Moje dzieci, mówi Maryja, ofiarujcie mi wszystkie cierpienia ludzkie: cierpienia ducha, cierpienia ciała, cierpienia serca, cierpienia konających, więźniów, poniżanych, osamotnionych. Ofiarujcie mi wszystkie czyny miłosierdzia: dobroci, życzliwości, uprzejmości, poświęcenia się, które są trwonione na tej ziemi. Ja, wasza Matka, widzę rzeczy oczyma Miłości i widzę wszystkie ludzkie próby prawdziwej Miłości, która polega na zapomnieniu o sobie. Ofiara, jest kluczem, który uruchamia fale łask dla dusz. To jest pozornie niewiele, aby przez ten gest, tą myśl, ofiarować Mi tych: którzy cierpią, którzy są samotni, których zniechęca wszystko ale jednak walczą, którzy padają, tych, którzy płaczą, którzy umierają; ale zwłaszcza tych, który Mnie ignorują, którzy Mnie opuścili. Zaofiarujcie Mi cały świat. Coraz bardziej żyjcie w jedności, w zjednoczeniu ze wszystkimi.

Przyciągam do siebie dusze, które przedstawiacie Mi. Jestem ich światłem, ich ocaleniem i radością. Zaofiarujcie Mi w Jezusie: czystość małych dzieci, odwagę młodzieńca, wyborną wstydliwość, niewinność dziewczęcia, poświęcenie się matki, równowagę ojca, życzliwość starca i cierpliwości chorego. Ja, wasza Matka, ja wam to mówię, przez ten gest ofiary, miłość będzie wzrastać w sercach ludzi i będzie zwyciężać nienawiść. Zwłaszcza wy nie zniechęcajcie się, by żyć, by działać i cierpieć w imieniu innych. Jeżeli wy nie widzicie, moje dzieci, tego co dokonujecie, ja to widzę. Nic nie ginie z tego co podejmujecie w ofierze dla Mnie, w czystej modlitwie za wszystkich».

Co Jezus i Maryja, jego słodka Matka, nam mówią: Nie traćcie czasu na bezowocne dysputy, przychodźcie do Nas częściej. I ty, dziecko wybrane, My ciebie wybraliśmy, po to, abyś ponownie łączyła się z naszą ofiarą i przyczyniała się do tego, aby przyciągać wielu twoich braci. Przyjdź do Nas, którzy ciebie kochamy, obdarujemy cię pokojem. Choć ty nie rozumiesz zawsze naszych myśli, My ciebie przenikamy i wpływamy na całe twoje życie. To jest istotne. Tak, przychodź do Nas ale nie sama. Pomyśl o wszystkich tych tłumach, nad którymi zlitowaliśmy się. Każda Mała Dusza nas interesuje, ale My nie chcemy niczego robić bez współpracy tych, których specjalnie wybraliśmy, poświęconych do służby. Jeżeli praca jest olbrzymia, żniwo jest tym obfitsze. W Miłości, twoja modlitwa, moje dziecko, do Ojca Miłosierdzia, staje się coraz bardziej intensywna; będziesz widzieć, My ci to mówimy, coraz większą ilość Apostołów kontemplacyjnych i duchowych kierowników (wychowawców), którzy będą wzrastać. Przekazujemy tę samą prośbę do dusz wspaniałomyślnych we wspólnotach i w świecie. Podstawowe jest to, że proszą one z Nami i łączą się głęboko z Nami w modlitwie.

Jezus mówi: »Pewnego dnia oni zrozumieją, że Życie ofiarowało się za wszystkich, by ratować całe życie świata. Moje dziecko, jesteś młodością Serca Boga, by kochać, i pewnego dnia, Ja ukażę się wszystkim przez ciebie. Przypomną sobie wtedy o twojej prawdziwej miłości, ponownie łączącej moją Miłość i Prawdę».

Jezus żyje! Maryja żyje, święta Matka Boga! Miłość Jezusa i Maryi żyje w naszych sercach i w sercach wszystkich ich dzieci!

Małgorzata

Jan Paweł II
LIST APOSTOLSKI MULIERIS DIGNITATEM OJCA ŚWIĘTEGO JANA PAWŁA II Z OKAZJI ROKU MARYJNEGO O GODNOŚCI I POWOŁANIU KOBIETY. (FRAGMENT)

VIII
NAJWIĘKSZA JEST MIŁOŚĆ


Wobec przemian

28. "Kościół... wierzy, że Chrystus, który za wszystkich umarł i zmartwychwstał, może człowiekowi przez Ducha swego udzielić światła i sił, aby zdolny był odpowiedzieć najwyższemu swemu powołaniu". Możemy odnieść te słowa soborowej Konstytucji Gaudium et spes do tematu niniejszych rozważań. Szczególne wezwanie związane z godnością kobiety i jej powołaniem, właściwe czasom, w których żyjemy, może i powinno być podejmowane na miarę "światła i sił", których Duch Chrystusa udziela człowiekowi: również człowiekowi naszej epoki, bogatej w wielorakie przemiany. Kościoł "wierzy, że klucz, ośrodek i cel całej ludzkiej historii znajduje się w jego Panu i Nauczycielu. Kościół utrzymuje nadto, że u podłoża wszystkich przemian istnieje wiele rzeczy nie ulegających zmianie, a mających swą ostateczną podstawę w Chrystusie, który jest Ten sam, wczoraj, dziś i na wieki".

W tych słowach Konstytucja o Kościele w świecie współczesnym wskazuje nam drogę, jaką wypada postępować w podejmowaniu zadań związanych z godnością kobiety i jej powołaniem na tle przemian znamiennych dla naszej współczesności. Możemy takie przemiany podejmować w sposób prawidłowy i adekwatny tylko sięgając do owych podstaw, jakie znajdują się w Chrystusie, do owych prawd i wartości "nie ulegających zmianie", których On sam pozostaje "Wiernym Świadkiem" (por. Ap 1,5) i Mistrzem. Inny sposób postępowania musiałby prowadzić do wyników wątpliwych, jeśli nie wręcz błędnych i zwodniczych.

Godność kobiety a porządek miłości

29. Przytoczony już uprzednio tekst z Listu do Efezjan (5,21-33), w którym stosunek pomiędzy Chrystusem a Kościołem zostaje ukazany jako więź Oblubieńca i Oblubienicy, nawiązuje równocześnie do ustanowienia małżeństwa wedle słów Księgi Rodzaju (por. 2,24). Łączy ona prawdę o małżeństwie jako najpierwotniejszym sakramencie ze stworzeniem mężczyzny i kobiety na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz 1,27; 5,1). Poprzez znamienne zestawienie w Liście do Efezjan nabiera pełnej wyrazistości to, co stanowi o godności kobiety zarówno w oczach Boga, Stwórcy i Odkupiciela, jak w oczach człowieka: mężczyzny i kobiety. Oto, na gruncie odwiecznego zamierzenia Bożego, kobieta jest tą, w której znajduje pierwsze zakorzenienie porządek miłości w stworzonym świecie osób. Porządek miłości należy do życia wewnętrznego Boga samego, do życia Trynitarnego. W wewnętrznym życiu Boga Duch Święty jest osobową hipostazą miłości. Przez Ducha, Dar niestworzony, miłość staje się darem dla osób stworzonych. Ta miłość, która jest z Boga, udziela się stworzeniom: "miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany" (Rz 5,5).

Powołanie do istnienia kobiety obok mężczyzny ("odpowiednia dla niego pomoc": Rdz 2,18) w jedności dwojga, kształtuje w widzialnym świecie stworzeń szczególne warunki po temu, aby "miłość Boga została rozlana w sercach" istot stworzonych na Jego obraz. Jeśli Autor Listu do Efezjan nazywa Chrystusa Oblubieńcem, a Kościół Oblubienicą, to taka analogia stanowi pośrednio potwierdzenie prawdy o kobiecie jako oblubienicy. Oblubieniec jest tym, który miłuje. Oblubienica jest miłowana: jest tą, która doznaje miłości, ażeby wzajemnie miłować.

Zapis Księgi Rodzaju - odczytany w świetle oblubieńczego symbolu z Listu do Efezjan - pozwala nam pojąć tę prawdę, która w sposób zasadniczy zdaje się rozstrzygać sprawę godności kobiety, z kolei także sprawę jej powołania: godność kobiety mierzy się porządkiem miłości, która jest w istocie porządkiem sprawiedliwości i miłości.

Tylko osoba może miłować i tylko osoba może być miłowana. Stwierdzenie to jest naprzód natury ontycznej, z kolei zaś wyłania się z niego stwierdzenie natury etycznej. Miłość jest powinnością ontyczną i etyczną osoby. Osoba powinna być miłowana, bowiem tylko miłość odpowiada temu, kim jest osoba. W ten sposób tłumaczy się przykazanie miłości, znane już w Starym Testamencie (por. Pwt 6,5; Kpł 19,18), a przez Chrystusa postawione w samym centrum ethosu Ewangelii (por. Mt 22,36-40; Mk 12,28-34). Tak też tłumaczy się ów prymat miłości, któremu dają wyraz Pawłowe słowa z Pierwszego Listu do Koryntian: "z nich zaś największa jest miłość" (13,13).

Pełnej i adekwatnej odpowiedzi na pytanie o godność kobiety, jako też o jej powołanie, nie możemy udzielić bez odwołania się do tego porządku i do tego prymatu. Kiedy mówimy, że kobieta jest tą, która winna doznawać miłości, aby wzajemnie miłować, mamy na myśli nie tylko i nie przede wszystkim ten specyficzny układ oblubieńczy małżeństwa. Mamy na myśli zakres bardziej uniwersalny, wyznaczony przez sam fakt bycia kobietą w całości relacji międzyludzkich, które na różne sposoby określają współistnienie oraz współdziałanie osób, mężczyzn i kobiet. W tym szerokim i wielorako rozumianym kontekście kobieta jest szczególną wartością jako osoba ludzka, równocześnie zaś ta konkretna osoba ludzka, która jest kobietą, stanowi szczególną wartość osobową ze względu na swą kobiecość. Odnosi się to do wszystkich kobiet i zarazem do każdej z osobna kobiety, bez względu na uwarunkowanie kulturowe, w jakim żyje, niezależnie od takich czy innych jej właściwości duchowych, psychicznych czy cielesnych, jak na przykład wiek, wykształcenie, zdrowie, praca, stan małżeński czy bezżenność.

Rozważany tekst z Listu do Efezjan pozwala nam wnosić zarazem o szczególnym jakby "profetyzmie" kobiety w jej kobiecości. Analogia Oblubieńca i Oblubienicy mówi o miłości, jaką miłowany jest każdy człowiek przez Boga w Chrystusie - każdy mężczyzna i każda kobieta. Jednakże w kontekście tej biblijnej analogii i na podstawie wewnętrznej logiki tekstu, właśnie kobieta staje się wyrazicielem tej prawdy dla wszystkich: oblubienica. Ten "profetyczny" rys kobiety w jej kobiecości znajduje swój szczytowy wyraz w Bogarodzicy Dziewicy. W stosunku też do Niej zostaje uwydatniony najpełniej i najtrafniej ścisły związek tego porządku miłości - który w obręb świata osób ludzkich trafia poprzez kobietę - z Duchem Świętym. Przy zwiastowaniu w Nazarecie Maryja słyszy: "Duch Święty zstąpi na Ciebie" (Łk 1,35)

Świadomość posłannictwa

30. Godność kobiety wiąże się ściśle z miłością, jakiej ona doznaje ze względu na samą kobiecość i równocześnie z miłością, którą ona ze swej strony obdarza. W taki sposób zostaje potwierdzona prawda o osobie i o miłości. Jeśli chodzi o prawdę osoby, to wypada tutaj raz jeszcze odwołać się do drugiego Soboru Watykańskiego: "człowiek będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego". Wypowiedź ta odnosi się do każdego człowieka jako osoby stworzonej na obraz Boga, zarówno do mężczyzny, jak do kobiety. Zawarte w tej wypowiedzi stwierdzenie natury ontycznej równocześnie wskazuje na wymiar etyczny powołania osoby. Kobieta nie może odnaleźć siebie inaczej, jak tylko obdarowując miłością innych. (...)

Jeśli godność kobiety świadczy o miłości, jakiej ona doznaje, ażeby wzajemnie miłować, to biblijny paradygmat "Niewiasty" zdaje się dopowiadać, jaki jest właściwy porządek miłości, która stanowi powołanie kobiety. Chodzi tutaj o powołanie w znaczeniu podstawowym, rzec można, uniwersalnym, które z kolei konkretyzuje się i wyraża poprzez wielorakie "powołania" kobiety w Kościele i w świecie.

Moralna siła kobiety, jej duchowa moc, wiąże się ze świadomością, że Bóg w jakiś szczególny sposób zawierza jej człowieka. Oczywiście, Bóg zawierza każdego człowieka wszystkim ludziom i każdemu z osobna. Jednakże to zawierzenie odnosi się w sposób szczególny do kobiety - właśnie ze względu na jej kobiecość - i w sposób szczególny stanowi też o jej powołaniu.

Dzięki tej świadomości, temu zawierzeniu, moralna siła kobiety daje o sobie znać w bardzo wielu postaciach niewieścich ze Starego Testamentu, z czasów Chrystusa, z epok następnych, aż do naszych dni.

Kobieta jest mocna świadomością zawierzenia, mocna tym, że Bóg "zawierza jej człowieka" zawsze i wszędzie, nawet w warunkach społecznego upośledzenia, w jakich może ona się znaleźć. Ta świadomość i to zasadnicze powołanie mówią kobiecie o godności, jaką otrzymuje od samego Boga, a to czyni ją "dzielną", umacnia jej powołanie. W taki też sposób owa "niewiasta dzielna" (por. Prz 31,10) staje się niezastąpionym oparciem i źródłem duchowej siły dla innych, którzy odczuwają w niej wielkie energie duchowe. Takim właśnie "dzielnym niewiastom" zawdzięczają wiele ich rodziny, a niejednokrotnie całe narody.

W naszej epoce zdobycze wiedzy i techniki pozwalają osiągnąć nieznany przedtem stopień dobrobytu materialnego dla jednych, co niestety niesie z sobą równoczesne zepchnięcie na margines innych. W taki sposób ten postęp jednostronny może również oznaczać stopniowy zanik wrażliwości na człowieka, na to, co istotowo ludzkie. W tym sensie przede wszystkim nasze czasy oczekują na objawienie się owego "geniuszu" kobiety, który zabezpieczy wrażliwość na człowieka w każdej sytuacji: dlatego, że jest człowiekiem! I dlatego, że "największa jest miłość" (1 Kor 13,13).

Tak przeto gruntowne odczytanie biblijnego paradygmatu "Niewiasty" - od Księgi Rodzaju po Apokalipsę - potwierdza to, w czym zawiera się godność i powołanie kobiety oraz to, co nie ulega zmianom ani przedawnieniom, gdyż znajduje "swą ostateczną podstawę w Chrystusie, który jest Ten sam, wczoraj, dziś i na wieki". Jeśli człowiek jest w szczególnej mierze zawierzony przez Boga kobiecie, to czyż nie znaczy to zarazem, że w niej Chrystus oczekuje na spełnienie się "królewskiego kapłaństwa" (por. 1 P 2,9), które jest bogactwem, jakie dał ludziom? To samo dziedzictwo Chrystus, najwyższy i jedyny Kapłan Nowego i Wiecznego Przymierza, jako Oblubieniec Kościoła stale oddaje Ojcu przez Ducha Świętego, aby Bóg stał się "wszystkim we wszystkich" (1 Kor 15,28).

Wtedy też wypełni się do końca ta prawda, że "największa jest miłość" (1 Kor 13,13).

"Gdybyś znała dar Boży"

31 . "O, gdybyś znała dar Boży" (J 4,10) - mówi Jezus do Samarytanki podczas jednej z tych zadziwiających rozmów, które ukazały, jak wielki szacunek Chrystus żywi dla godności każdej kobiety i dla powołania, poprzez które może ona uczestniczyć w Jego mesjańskim posłannictwie.

Obecne rozważania, które dobiegają do końca, pragną dopomóc do odkrycia w obrębie "daru Bożego" tego, co On, Stwórca i Odkupiciel, powierza każdej kobiecie. W Duchu bowiem Chrystusa może ona odkryć pełne znaczenie swojej kobiecości, stać się w ten sposób bezinteresowym darem dla drugich i odnaleźć samą siebie.

W Roku Maryjnym Kościół pragnął złożyć dzięki Najświętszej Trójcy za "tajemnicę kobiety" i za każdą kobietę - za to, co stanowi odwieczną miarę jej godności kobiecej, za "wielkie dzieła Boże", jakie w niej i przez nią dokonały się w historii ludzkości. W rzeczy samej, czyż nie w niej i przez nią spełniło się największe wydarzenie w historii człowieka na ziemi: Bóg sam stał się człowiekiem?

Kościół dziękuje więc za wszystkie kobiety i za każdą z osobna: za matki, siostry, żony; za kobiety poświęcone Bogu w dziewictwie, za te, które oddają się posłudze tylu ludziom czekającym na bezinteresowną miłość drugich; za te, które czuwają nad człowiekiem w rodzinie będącej podstawowym znakiem ludzkiej wspólnoty; za kobiety wykonujące pracę zawodową, za te, na których ciąży nierzadko wielka odpowiedzialność społeczna, za kobiety "dzielne" i za kobiety "słabe" - za wszystkie: tak jak zostały pomyślane przez Boga w całym pięknie i bogactwie ich kobiecości; tak jak zostały objęte przez Jego odwieczną miłość; tak jak - razem z mężczyzną - są pielgrzymami na tej ziemi, która jest doczesną "ojczyzną" ludzi, a niejednokrotnie staje się "łez padołem"; tak jak razem z mężczyzną podejmują wspólną odpowiedzialność za losy ludzkości, według wymagań dnia powszedniego i tych ostatecznych przeznaczeń, które ludzka rodzina znajduje w Bogu samym, w łonie niewypowiedzianej Trójcy.

Kościół składa dzięki za wszystkie przejawy kobiecego "geniuszu" w ciągu dziejów, pośród wszystkich ludów i narodów; składa dzięki za wszystkie charyzmaty, jakie Duch Święty udziela niewiastom w historii Ludu Bożego, za wszystkie zwycięstwa, jakie zawdzięcza ich wierze, nadziei i miłości: składa dzięki za wszystkie owoce kobiecej świętości.

Kościół prosi równocześnie, by te nieocenione przejawy Ducha (por. 1 Kor 12,4 nn.), które z wielką hojnością zostały udzielone "córkom" wiecznego Jeruzalem, były należycie uznane i dowartościowane dla dobra Kościoła i ludzkości, zwłaszcza w naszych czasach. Rozważając biblijną tajemnicę "niewiasty", Kościół modli się, by wszystkie kobiety odnalazły w tej tajemnicy siebie i swoje "najwyższe powołanie".

Niech Maryja, która przoduje całemu Kościołowi na drodze "wiary, miłości i doskonałego zjednoczenia z Chrystusem", wyjedna nam wszystkim również i ten "owoc" w Roku, który Jej poświęciliśmy u progu trzeciego Tysiąclecia od przyjścia Chrystusa.

Wraz z tymi życzeniami, udzielam Apostolskiego Błogosławieństwa wszystkim wiernym, a w szczególny sposób kobietom, siostrom w Chrystusie.

W Rzymie, u Św. Piotra, dnia 15 sierpnia 1988, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w dziesiątym roku mego Pontyfikatu. Jan Paweł II
+1